środa, 19 lutego 2014

VA ROZDZIAŁ II

Witam !!! Długo już nie dodawałam kolejnego rozdziału fanficka Akademii Wampirów, lecz dziś nadszedł ten dzień :D W takim razie nie przedłużam i życzę miłego czytania ^.^

ROZDZIAŁ II
     Wpadłam w panikę. Nigdy się tak nie rozłączała. Łzy zaczęły mi płynąć ciurkiem po twarzy. „Grace, weź się w garść!” – skarciłam się w myślach. Wytarłam mokre policzki rąbkiem rękawa i odblokowałam telefon. Brak zasięgu. Muszę jednak zrobić to zdjęcie. Gdyby nie udało mi się uciec… wolałam o tym nie myśleć. Włączyłam aparat w telefonie i ustawiłam samowyzwalacz na 10 sekund. W głowie ułożyłam sobie plan. Zamierzałam do niego podejść i zapytać o… miejscowość której wylądujemy! Odczekałam jeszcze chwilę, po czym włożyłam telefon do kieszeni, tak aby nie wzbudzał podejrzeń i by jednocześnie dało się nim zrobić zdjęcie. Nacisnęłam guzik i samowyzwalacz zaczął odliczanie.
Dziesięć…
Dziewięć…
Wstałam i przecisnęłam się do przejścia.
Osiem…
Siedem…
Ruszyłam przed siebie. Widziałam już sylwetkę strażnika.
Sześć…
Pięć…
Stanęłam obok miejsca na którym siedział i pochyliłam się ku niemu.
Cztery…
- Jak się nazywa miejscowość której wylądujemy ?
Trzy…
Dwa…
- A po co ci ta informacja ?
Jeden…
- Ciekawa jestem.
Zero.
      Odetchnęłam z ulgą. Zdjęcie już się powinno zrobić, a on nic nie zauważył.
- To trzeba było spojrzeć na tablicę odlotów na lotnisku – warknął. – Ja też nie pamiętam.
- Och, przepraszam, że spytałam – odburknęłam.
- A gdzie ty właściwie idziesz ? – zapytał.
Ups… Duża luka w planie. Co mam powiedzieć?
- Eee… dowiedziałam się, że znajomi lecą tym samym samolotem i chciałam się przywitać.
- W takim razie cię nie zatrzymuję – mówiąc zrobił nieco skrzywioną minę.
Osłupiałam. Przecież nikogo tu nie znam! Nie chcąc żeby mój plan spalił na panewce ruszyłam do przodu pewnym krokiem, choć taka pewna nie byłam. „Uspokój się Grace”- nakazałam sobie. W pewnym momencie dostrzegłam wolne siedzenie z brzegu jednego z pierwszych rzędów. Czmychnęłam w tamtą stronę i szybko usiadłam. Żeby wyglądało to realistycznie, odwróciłam się do mojego sąsiada, który czytał książkę. Był to niebieskooki blondyn o bardzo jasnej cerze i smukłej sylwetce. Chłopak był nieco wyższy od przeciętnego nastolatka.
- Cześć – powiedziałam trochę zbyt gwałtownie. – Czy mogę tu chwilkę posiedzieć ?
- Chyba tak – odpowiedział nieco zdziwiony. – To miejsce jest puste – pokręcił głową i wrócił do lektury.
- Mam jeszcze takie jedno pytanko, czy mógłbyś udawać przez tą chwilę, że się znamy? – Była to najgłupsza rzecz jaką w życiu powiedziałam. Nie miałam wyjścia, ale on się tylko cicho zaśmiał.
- Chcesz wzbudzić zazdrość chłopaka? – zapytał szeroko uśmiechnięty.
- Nie, to tylko… - zaczęłam się tłumaczyć, lecz zdałam sobie sprawę tego, że to nie ma sensu.
- Wiem jak to jest – mrugnął. Był mniej, więcej w moim wieku.
- No więc jestem Grace – powiedziałam i uśmiechnęłam się nieśmiało.
- David, David Tarus.
- Tarus… Zaczekaj, ty jesteś z rodziny królewskiej ?
- Tak, a ty jesteś morojką?
- Tak.
- To dziwne, powinienem był poznać po wyglądzie.
 „Tak samo jak ja jego”- pomyślałam

- To pewnie przez twoją ciemniejszą karnację – wytłumaczył. Nie unikam słońca, tak jak większość morojów. Jestem do niego przyzwyczajona i jemu zawdzięczam lekko śniadą skórę, która bardzo kontrastuje z bladością morojów. Jak masz na nazwisko? – zapytał.
- Iwaszkow.
- O jak miło cię poznać kuzynko – powiedział i obdarzył mnie jeszcze szerszym uśmiechem.
Z początku nie załapałam o co chodzi, lecz po chwili przypomniałam sobie, że arystokraci uważają się za jedną wielką rodzinę.
- Ciebie też. A tak ogólnie, to gdzie lecisz? – zapytałam.
- Do Akademii świętego Władimira. Wracamy od moich rodziców... – Zaraz, zaraz … Akademii ? Och, jestem uratowana! Już miałam mu powiedzieć o mojej sytuacji, lecz górę wzięła nade mną niepohamowana ciekawość.
- Czekaj, czekaj… To można opuszczać Akademię ? I dlaczego powiedziałeś lecimy?
- Nie można opuszczać Akademii od tak, ale moi rodzice właśnie się przeprowadzili do nowego domu w Portland i prosili bym zabrał wszystkie swoje rzeczy i przy okazji ich odwiedził. I powiedziałem lecimy, bo jest ze mną Travis – mówiąc to wskazał siedzącego za nim chłopaka. Miał on śniadą cerę i  kruczoczarne włosy, zmierzwione wokół głowy. Spał.
- Okey, rozumiem. – Travis był dampirem, musiał pełnić funkcję strażnika Davida. Z drugiej strony wyglądał na jakieś 17 lat.
- Czy Travis jest twoim strażnikiem? – Nie mogłam się powstrzymać.
- Tak, ale tylko tymczasowo na czas pobytu. Jest w moim wieku i dopiero za rok zostanie oficjalnie strażnikiem.
- A ile macie lat?
- Po 16. Dobra a teraz ty powiedz coś o sobie,. Czuję, że ja cały czas mówię. Dokąd się wybierasz?
- Też do A… - Zdałam sobie sprawę, że nie mogę ich wciągać w moje sprawy. Nie mogłam im powiedzieć, że prawdopodobnie uprowadził mnie jakiś przebrany strażnik. Ale mogłam zdradzić gdzie jadę. – Też do Akademii. I prawdopodobnie będziemy kolegami z klasy – uśmiechnęłam się nieśmiało.
- Świetnie się składa! Nic się nie bój. Ja cię oprowadzę po całej Akademii. – Obdarzył mnie szerokim uśmiechem.
- Dobra, to do zobaczenia na lotnisku.
- Nie zostaniesz tutaj? - Wtedy nie mogłabym zobaczyć czy zdjęcie wyszło. Musiałam się wymigać.
- Eee… Raczej nie. Jeszcze mnie stewardesa przegoni. Poza tym muszę załatwić pewną sprawę. – Mrugnęłam do niego znacząco.
- Aaa… Rozumiem. – Pewnie pomyślał, że chodzi o tego chłopaka, w którym miałam wzbudzić zazdrość. – To do zobaczenia.
     Chwilę potem już siedziałam na swoim miejscu. Lekko drżącą ręką wyjęłam telefon. Zdjęcie się udało. Miałam ochotę skakać ze szczęścia. Teraz pozostawało czekać aż wylądujemy, wtedy wyślę je mamie.

niedziela, 16 lutego 2014

Krótki post nr.4

Witam !!!!!!!! Wiem, że dość długo na tym blogu nie pojawiały się żadne nowe posty, ale od dzisiaj zamierzam to zmienić :D Mam już gotowe 3 rozdziały fanficka o Akademii Wampirów i zamierzam teraz je dodawać na bieżąco co 2 lub 3 dni ;) A w tym krótkim poście chciałam jeszcze wspomnieć o Foretold. Jest to zbiór 14 opowiadań słynnych autorów. Pojawia się tam także opowiadanie pani Mead, które jest zatytułowane Homecoming. Zdradzę jedynie, że opowiastka ta nawiązuje do Akademii Wampirów i opowiada o powrocie Rose i Dymitra do Rosji. :D Dla zainteresowanych umieszczam LINK do tej właśnie opowiastki, nieoficjalnie przetłumaczonej na język Polski.
Pozdawiam
Cukiereczek