wtorek, 7 stycznia 2014

Opowiastka Akademia Wampirów PROLOG

Post nadany z opóźnieniem
Kłęby, kłęby myśli. Nie wiem szczerze co ze sobą zrobić. Jest 5  dzień roku 2014. Za dwa dni wracam do szkoły i te ostatnie chwile wolnego postanowiłam sobie umilić czytaniem. Okazało się, że 4 część Kronik Krwi została przetłumaczona na PL – I tu muszę podkreślić, że jest to moja ulubiona saga to Akademia Wampirów, więc Kroniki lubię prawie tak samo, a dzięki tej ostatniej części może nawet trochę bardziej … Nie uważam, że ta seria (w sumie 2 serie, ale kto by to liczył) jest jakimś arcydziełem, ale mi się po prostu podoba w niej wieeeele rzeczy (  tak głównie to styl pisania pani Mead, porywająca i ciekawa fabuła, no może troszkę Adrian <3(lub Dymitr) i reszta barwnie wykreowanych postaci) i stwierdziłam, że do lipca nie wytrzymam ( w sumie to do sierpnia) na kolejną część. A po czytaniu zawszę czuję się natchniona (eeeeee w pewnym sensie) do pisania (, bo jeśli jest to wypracowanie z Polaka to raczej wampiry nie natchną mnie do rozprawki). I pomyślałam skorzystać z okazji, że mam wenę i coś napisać. Ale cooo ? I tu mamy problem. I w tym momencie doznaję olśnienia … A może by tak przedstawić swoją wersję wydarzeń po Akademii ??? Mogłabym mniej więcej przewidzieć, kto przeżyje w pozostałych częściach Kronik i co się mniej więcej wydarzy. Nieważne, że łącznie będzie tych książek 12 i jeszcze będę pisać swój dalszy ciąg, nieważne, że prawdopodobnie mój „geniusz literacki” nie wydostanie się poza granice monitora tego komputera, nieważne, że nie umiem pisać ! Mam wielką wyobraźnię i wizję tego co mogłoby się dalej stać. Może będzie to ciutkę kiczowate wyobrażenie tego co by było gdyby ... Ale to musi się wydostać jak na razie z mojej głowy. Może kiedyś, jak będę już po dwudziestce przeczytam to i się uśmieję, a może wręcz przeciwnie postanowię przeczytać jeszcze raz Akademię … No nie ma co zwlekać !!! Wyskrobałam prolog i mam nadzieję, że się Wam spodoba  ;D  Z chęcią wysłucham wszystkich opinii, nawet tych złych.

P.S. Prolog mogą przeczytać osoby, które skończyły czytać „W Szponach Mrozu” ;)
___________________________________________________________________________
05.01.14
PROLOG
        Wbiegłam do pokoju w nadziei, że  może tutaj uda mi się ukryć. Bezskutecznie próbowałam wcisnąć się w szczelinę między szafą a ścianą, potem za kanapą. Ale to było zbyt oczywiste miejsce, od razu by mnie złapał. Nagle usłyszałam jego kroki i z przestrachem wbiegłam na paluszkach do łazienki. Na celownik obrałam kosz na brudy. Na szczęście mama wszystko ostatnio uprała i bez problemu upchałam siebie w tą ciasną przestrzeń. Teraz wystarczyłaby już tylko odrobina szczęścia. Niestety nawet ona nie była mi pisana. Nick jednym ruchem ręki zdjął pokrywę z mojej plastikowej kryjówki i wykrzyknął :
- Mam ją ! – Wnet usłyszałam kolejne odgłosy kroków.
- Gracie, czemu się tak chowasz ? – Zapytał zatroskany tata.
Nie miałam ochoty na wyjaśnienia, powtarzałam już im to setki, ale dla pewności, że zrozumieli krzyknęłam ostatni raz.
- Nigdzie nie jadę !!!
Tata coś konspiracyjnie szepnął do mojego brata, a on bez słowa się oddalił. Potem wziął mnie pod pachy, usiadł na krawędzi wanny, usadowił mnie na swoich kolanach i czule przytulił. W oczach zaczęły mi się zbierać łzy – zawsze tak mam kiedy odczuwam bezsilność.
      Ale teraz emocje kumulowały się we mnie podwójnie, bo nie wiedziałam co mam powiedzieć tacie i nie chciałam zrobić, mu jak i reszcie rodzinki zawodu, ale ja naprawdę nie chciałam się wyprowadzać. Nawet się nie bałam, ja po prostu byłam przerażona perspektywą mieszkania w innym kraju. Nieważne, że jestem rodowitą Amerykanką, pokochałam Włochy. Nie chcę zmieniać miejsca zamieszkania, nawet ze względu na moich braci, przecież ich też mocno kocham. Choć mam 11 lat to rozumiem już wiele rzeczy i wiem, że te przenosiny diametralnie zmienią moje życie. To właśnie tych zmian bałam się najbardziej.
- No księżniczko, czemu płaczesz ? – Tata musiał zauważyć pierwsze delikatne strumyki ściekające po moich policzkach i wiedział, że zmienią się w rwące potoki, jeśli jakoś mnie nie ułagodzi. Aż jestem ciekawa jakiej dydaktycznej sztuczki chwyci się tym razem. Jestem jednak pewna, że nie użyje mocy ducha. Jest raczej honorowym typem i tego typu sprawy załatwia dzięki swojemu sprytowi, charyzmie i umiejętności konwersacji, poza tym nigdy nie używa wpływu wobec rodziny.
         Na początku siedzieliśmy przez dłuższą chwilę w milczeniu. A kiedy mój tata ułożył w głowie idealny plan, przeszedł do ofensywy.
- Czemu nie chcesz się przeprowadzić ? – Niby banalne pytanie, którym można łatwo zacząć gadkę-szmatkę, ale w jego ustach zawsze musiał być jakiś haczyk.
- Bo nie. – W tej chwili nie udało mi się ułożyć bardziej wymijającej odpowiedzi.
- A konkretniej ? – Musiałam się zastanowić co powiedzieć, ale on już mnie zasypywał kolejnymi pytaniami. – Czy to przez to, że twoi bracia idą do szkoły, a ty nie? Może chciałabyś chodzić do takiej ludzkiej ? A może nie podoba ci się miejsce, w którym mamy zamieszkać ?
- Nie tato, to nie o to chodzi.
- To o co chodzi ? Boisz, się ?
- No może troszeczkę. – Ta wypowiedź zasługuje na miano kłamstwa roku.
- Gracie, czemu ? Nie masz się czego bać. – Przytulił mnie mocniej, a strumyczek na moich policzkach zaczął się powiększać.
- Po prostu się boję.
- Jak można się po prostu bać ? –Ciągle drążył.
- To tak jak ty po prostu mnie kochasz. Tego nie da się wyjaśnić. Ja się po prostu boję. Mogę sobie nie dać rady. – Im szybciej to z siebie wyrzucałam tym lepiej się czułam.
- Trzeba było mówić, nie uciekać.
- Widzisz, powiedzenie wam też mnie przerosło.
- Ale ja wiem, że sobie poradzisz. Wiele w życiu przeszedłem i nie jedno widziałem. Teraz wiem, że najważniejsze to nie tracić nadziei. – Teraz to ja się do niego przytuliłam, a strumyk na mojej twarzy już wyczerpał swoje źródło. – I miałem ci to dać w nowym domu, ale skoro teraz nadarzyła się okazja … - Zaczął grzebać w kieszeni kurtki, z której w końcu wyciągnął złoty wisiorek.
- Jaki śliczny – westchnęłam, kiedy mi go dał do ręki. Delikatnie dotknęłam serduszka stworzonego z drobnych pozłacanych drucików, które choć były ułożone w nieładzie, tworzyły spójną całość.
- Dla ciebie – powiedział i wycisnął mi całusa na czole.
- Jeśli chcesz mogę ci też wyjawić pewien sekret. Uważam, że jesteś już na tyle duża żeby to rozumieć.
- Naprawdę ?
- Tak.
- A skąd ta pewność ?
- Inaczej nie nazywaliby mnie Adrian Iwaszkow.

3 komentarze:

  1. Mogą przeczytać to także osoby, które nie czytały ,,W szponach mrozu" :) Ja przeczytałam i traktuje to jako odrębną opowieść.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jednak jeśli, ktoś zamierza przeczytać serię AV to ostrzegam, by te osoby nie zepsuły sobie przyszłej lektury :D

    OdpowiedzUsuń
  3. A mnie tam się bardzo podoba i nie mogę doczekać się dalszego ciągu :D niby krótki tekst a naprawdę może zaciekawić :) ja czytałam ,,W szponach mrozu' i uważam, że osoby które tego nie czytały nie będą wiedziały o niektórych postaciach i ogólnie o co w tym wszystkim chodzi.

    OdpowiedzUsuń